Autor Wątek: zmiany w ustawodawstwie - SAJ i inni niewiele zdziałają bez nas...  (Przeczytany 36277 razy)

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Jest nadzieja dla chętnych zasilenia szeregów SAJ aby nie robić okrutnej wyprawy na pocztę (znam ten ból) a załatwić formalności będzie można od ręki na wizji w Szczecinie. Decyzja musi zapaść na wysokim szczeblu.
Mam nadzieję, że w miarę szybko. Wymaga to wolontariackiego podejścia ale mamy w tym wprawę.

Jerzy Makieła

  • Gość
Jest nadzieja dla chętnych zasilenia szeregów SAJ aby nie robić okrutnej wyprawy na pocztę (znam ten ból)

Bo to trzeba isc z postępem ;D ;D ja wszystkie przelewy robię przez Internet... Chociaż na pocztę też chodzę, i znam ten ból, do moich obowiązków należy przejmowanie przesyłek do SAJ

Pozdrowienia Jurek M

Marek RoEs

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 271
Ja się poświęcę, żeby wysłać deklaracje. Pójdę na pocztę i odstoję w kolejce ile będzie trzeba. Oby tylko były do wysłania. Już mam wydrukowane. Czekam na zgłoszenia. Pieniądze, oczywiście, polecą via sieć, ale deklaracje fizycznie muszą do SAJ dotrzeć. Czyli, że będziesz te przesyłki odbierał. Współczujemy, ale oby ich było dużo. Pozdrowienia ze Szczecina.

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Jerzy jak widzisz wolontariat jest gotowy, dajcie nam tylko hasło a ruszymy z miejsca...dwóch muszkieterów i muszkieterka czekają...
« Ostatnia zmiana: 2010-03-12, 07:24:05 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Dominika

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 317
Wybieramy się dziś popołudniu do Tawerny. Będę miała deklaracje, netbooka i długopis, gdyby ktoś był zainteresowany. :)

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Pozwoliłem sobie zamieścić odpowiedź kapitanowi Górskiemu zamieszczoną na portalu SSI Jurka Kulińskiego, która bardzo mi się podoba...
Cytuj
Autor: Andrzej Colonel Remiszewski

ODPOWIEDŹ KAPITANOWI WOJCIECHOWI GÓRSKIEMU

Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że Komisja Statutowa PZŻ zadała sobie trud prześledzenia opinii pojawiających się wśród żeglarzy w internecie oraz w środowiskach, nazwijmy je, alternatywnych. Cieszę się, że informacja o tym trafiła na łamy SSI. Znalazły się w niej dylematy, które wymagają skomentowania. Czynię to „z zewnątrz”, gdyż nie jestem obecnie członkiem żadnego klubu zrzeszonego w PZŻ ale też i nie bez emocji – bo żeglarstwo „poprzez PZŻ” to kawał historii mojej i mojej całej rodziny. Przeszedłem, także dzięki Panu Kapitanowi, całą drogę zdobywania kwalifikacji żeglarskich, a i sam uczyłem adeptów. Żeglowałem, jak wszyscy w PRL, dzięki PZŻ, a nie mimo lub wbrew niemu.

Zacznijmy od cytatu:

Problemem strategicznym, przed rozstrzygnięciem którego stanęła Komisja Statutowa i Zarząd Związku, było podjęcie decyzji, czy Związek ma być „stowarzyszeniem kultury fizycznej o zasięgu krajowym”, czy „polskim związkiem sportowym” ... W pierwszym przypadku Związek pozostałby tak jak określa to jego ponad osiemdziesięciopięcioletnia tradycja i jego Statut „stowarzyszeniem kultury fizycznej o zasięgu krajowym" wykonującym zadanie zlecone przez administrację rządową polegającą na pełnieniu funkcji „polskiego związku sportowego".

Uważam, że dylemat jest postawiony nieco fałszywie. Rola „polskiego związku sportowego to nie jest zadanie zlecone przez administrację rządową. Związek sportowy jest od szkolenia trenerów i zawodników, organizacji i regulowania rywalizacji sportowej, powoływania i wspierania reprezentacji kraju. Tak się składa, że polskie ustawodawstwo wprowadza rodzaj „monopolu” w tym względzie, poniekąd słusznie – wyobraźmy sobie bowiem dwie konkurencyjne reprezentacje Polski na jedne zawody. Zresztą w przypadku olimpiad jest to po prostu niemożliwe. Tej roli PZŻ nikt nie kwestionuje, Związek wypełnia ją już 85 lat i niech wypełnia nadal z sukcesami.

Przez wszystkie te lata PZŻ był także STOWARZYSZENIEM ŻEGLARSKIM. Już przed wojną prowadził lepiej lub gorzej szkolenie, posiadał własny system patentów potwierdzających kwalifikacje, wspierał rozwój żeglarstwa turystycznego, tak jak wtedy było to możliwe. Po wojnie, kiedy aparat partyjno-państwowy rościł sobie prawa do regulowania i kontrolowania wszystkich i wszystkiego, działacze PZŻ umieli PRZECHWYCIĆ z rąk aparatu system szkolenia i egzaminowania oraz nadzoru technicznego. To było wtedy dla żeglarstwa dobre! Jeśli nie można było mieć pełnej wolności, to lepiej było się samorządzić, choćby w ograniczonym zakresie, bo przecież nadal pod kontrolą jedynej partii.

Problem w tym, że jak gdyby nie zauważono, że dwadzieścia lat temu czasy się zmieniły. Władze państwowe uznały, że regulowanie spraw bezpieczeństwa do nich należy. W pewnym sensie mają rację, problem w tym, że chęci chronienia swych obywateli przed niebezpieczeństwem posuwają zbyt daleko. Konstytucja RP, która mówi jasno:

Art. 30.

Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Art. 31.

1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.

2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Oznacza to, że ustawodawca albo upoważniony przez niego organ nakładając jakiekolwiek ograniczenia na uprawianie żeglarstwa powinien udowodnić, że:

-         są one niezbędne ze względu na potrzebę uniknięcia zagrożenia dla osób trzecich,

lub:

-         musza być one wprowadzone w związku z międzynarodowymi zobowiązaniami państwa polskiego.

Obu tych rzeczy władze państwowe generalnie nie są w stanie udowodnić i dlatego „środowiska alternatywne” są z nimi w sporze. PŻŻ, który zgadza się na wykonywanie w imieniu i na zlecenie państwa funkcji administracji stawia się wobec żeglarzy odwrotnie, niż w czasach PRL – zamiast, jako furtka wolności, jest postrzegany jako niechciany nadzorca. Zapewne, gdyby nadzór administracyjny państwa był przez nas akceptowany, to i powierzenie jego NASZEJ organizacji (nieszczęśliwie nazywanej właściwym związkiem sportowym) nie budziłoby takich kontrowersji.

Obecny projekt ustawy o sporcie przenosi ciężar spraw bezpieczeństwa w żeglarstwie z władania ministerstwa sportu do ministerstwa infrastruktury (ustawy o żegludze śródlądowej i o bezpieczeństwie morskim). Nie jest dla mnie zrozumiałe, czemu w nich tkwi wciąż relikt w postaci sformułowania „właściwy związek sportowy”, zamiast „organizacja żeglarska o zasięgu ogólnokrajowym”. Czy to tylko bezwład myślenia urzędników, czy też może bierze się stąd, że taki zapis mógłby kiedyś stworzyć „konkurencję do fruktów” dla aparatu PZŻ?

Chciałbym wrócić do tradycji. Chciałbym być członkiem PZŻ. Chciałbym dobrowolnie zarejestrować mój jacht w rejestrze w PZŻ. Chciałbym, żeby inspektor techniczny PŻŻ doradził mi, dobrowolnie i odpłatnie, przy problemach remontowych mojego jachtu. Chciałbym, żeby moje przyszłe wnuki były szkolone przez instruktorów PZŻ. Chciałbym, żeby zdobywały dobrowolne certyfikaty kompetencji – renomowane na całym świecie patenty PŻŻ. Ale warunkiem wstępnym jest być wolnym obywatelem w wolnym kraju. Tak długo, jak PZŻ sytuuje się w roli sojusznika urzędników mających tendencję do przeregulowywania wszystkiego, tak długo jak walczy, by nie utracić raz zdobytej władzy, pozostaje mi członkostwo w Stowarzyszeniu Armatorów Jachtowych i w Svenska Kryssarklubben.

A czemu? Bo obie te organizację troszczą się tylko o to, jak mi pomóc, a nie o to jak mnie skontrolować. Naprawdę nie widzę powodu, dla którego PZZ nie mógłby być taką organizacją. Być może nie da się tego formalnie zarejestrować podwójnie w KRS ale na pewno jest to do pogodzenia z § 8 Statutu PZŻ, nawet z jego punktem 1/. (o ile sformułowanie: ustala niezbędne normy organizacyjne oraz przepisy sportowe, techniczne,  szkoleniowe i bezpieczeństwa dla żeglarstwa, potraktować jako ustanawianie wewnętrznych i dobrowolnych norm Związku).

Znów cytat z wypowiedzi Pana Kapitana:

Obowiązujące aktualnie przepisy mające w stosunku do jachtów rekreacyjnych jedynie charakter zaleceń, wyraźnie zaczynają władzom doskwierać.

Jestem skłonny się z tym zgodzić. Ale władze państwowe nie są zawieszone w próżni. Czemu naciska na nie tylko część środowisk żeglarskich? Jak tu jest, a jaka mogłaby być rola PZŻ? Może więc zamiast konserwować stary układ należy go przebudować? Czy to możliwe? Ci co wierzyli kiedyś w przemianę w PZŻ, dziś są między innymi w SAJ. Postąpiliśmy w myśl kuroniowskiej zasady: „Zamiast palić komitety zakładajcie nowe”. Tylko może warto pamiętać, co ostatecznie spotkało te „stare komitety”.

No i już na koniec jeszcze jeden cytat:

Wydaje mi się, iż coraz więcej rozsądnych żeglarzy, już nie na podstawie przepisów ale w wyniku własnych doświadczeń, przychyla się do opinii, iż to zawirowanie nie prowadzi nas do celu jakim jest bezpieczne żeglowanie - co będzie dalej, zobaczymy

Doświadczenie jest takie: system szkolenia i egzaminowania w PŻŻ się zdeprecjonowal z różnych przyczyn. Najkrócej mówiąc dziś szkoli się i egzaminuje „na patent”, który daje uprawnienia, a niekoniecznie potwierdza kwalifikacje. Uzdrowić to może tylko „rynek” – dobrowolność i konkurencja. Czemu PZŻ nie chce tego uświadomić administracji państwowej?

Dlaczego cały wysiłek mojego środowiska musi iść na „walkę o liberalizację”, czytaj WALKĘ O ELEMENTARNE PRAWO DO WOLNOŚCI, zamiast na samodoskonalenie się żeglarskie i wspomaganie w tym doskonaleniu adeptów?

Andrzej Colonel Żeglugi Jachtowej Remiszewski
« Ostatnia zmiana: 2010-03-12, 22:05:56 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Ten temat nie zakończy się prędko. Ci którzy "dbają" o nasze bezpieczeństwo  tak łatwo nie odpuszczą. SSI Jurka Kulińskiego to kopalnia opinii ale nie zawsze czytanych przez naszych armatorów dla tego pozwoliłem zacytować tekst zamieszczony jako komentarz do newsa o PROJEKCIE USTAWY O BEZPIECZEŃSTWIE MORSKIM. Spostrzeżenia dość trafne ale to moje zdanie co wy myślicie możecie napisać.


Cytuj
Autor: Mariusz Pycz-Pyczewski

    DROGI JURKU!
       Obligowany wieloletnia moją walką  z głupotą i niekompetencją naszych
   „rządzących”z niejaką satysfakcją przeczytałem „Projekt Ustawy o
    Bezpieczeństwie Morskim.”
        Mając  uzasadnione wątpliwosci co do kwalifikacji merytorycznych- na co
    mam  namacalne dowody, a w niemałej części- moralnych  naszych
    szanownych Parlamentarzystów  (mój Boże, mój Boze!) wiedziałem, że
    będzie awantura. WIEDZIAŁEM !     

   A sprawa ma głębokie korzenie. Gorki, wspaniały rosyjski pisarz, nim
   został sługusem sowietów, napisał b. dobra sztukę, pt.” Wassa Zeleznowa”
   Tytułowa bohaterka jest kwintesencja wielkomocarstwowej,rosyjskiej, a
   następnie sowieckiej polityki społecznej, obrazujacej stosunek wladzy do
   obywatela.  Niestety, powojenne konatacje polityczne rodzimych
   sprzedawczyków, niesławnej pamięc,i tzw.”polskich komunistów” przyswoiły
   i utwierdziły carsko-sowiecki model stosunków Państwo- czytaj- rządzący- a
    Obywatel.  Cytat ze  sztuki  >Wszystko na kłódki, wszystko pozamykane<
   inteligentnemu czytelnikowi, [czytaj-żeglarzowi] wystrczy. Dawno temu
   w jednym z wystąpień sejmowych- lata dwudzieste ub. wieku- padło takie
   stwierdzenie:”Wielkość Państwa mierzy się wolnoscia Jego Obywateli.
      A Państwo, rządzone przy pomocy nietrafionych lub niewożliwych do
   wyegzekwowania praw, w dodatku bezmyslnie uchwalonych, z partyjnych,
   politycznych czy  populistycznych  pobudek, jest państwem słabym.
        I takim jest Najjaśniejsza Rzeczpospolita. Dam kilka przykładów, z brzegu,
   cierpliwosci.  W dwuch wsiach na Podlasiu są chodowane psy do
   nielegalnych polowań. Rzecz naganna, no i prawem zabroniona. Kilkakrotne
   „ekspedycje” porządkowe dały mierne rezultaty, straznicy łowieccy są
   zastraszani groźbami karalnymi, zamordowaniem, a polowania trwają.
       Chłopek-roztropek, co to” żywemu nie przepuści” smieje się Panstwu
   w twarz! Bo ono-jest wobec niego BEZSILNE!  Oni „żywią  i bronią”! Dalej.
    Rzeczpospolita wysyła na nieswoją wojnę swoich  synów , slabo ich
    wyposaża, a jak zaatakowani broniąc się zabiją kilku cywili w miejscu, skąd
    padły strzały, to robi pokazowy proces. I robi to w kraju mającym
    bogate tradycje wojny partyzanckiej, prowadzonej bez mundurów! Tu kazde
   dziecko wie, że 'partyzan” to cawil! Tego się nie robi, takie Państwo jest
   NIEPOWAŻNE !  Panstwo mysli o generalnym ograniczeniu palenia
   tytoniu, może nawet na Twojej łodzi,  ale chętnie korzysta z wysokiej akcyzy-
   Czy Państwo jest obłudne?TAK,, Rzeczpospolita na zakręcie zmiany
   wladzy,dopuszczając nieudaczników i schizofreników do wladzy pozwoliło
   grzebac, na oczach wszystkich działających w Polsce obcych wywiadów w
    najbardziej na całym świecie strzeżonych tajemnicach- w zasobach
   osobowych swego wywiadu. To już nie głupota, to zbrodnia! A może zdrada?
   Czyja? Na czyje zlecenie?
      Największe bzdury dla wygody „lobbystów” (jakby byli tacy w Polsce!)
   mogą być przepchane w Sejmie!. Przykładów mogę dać sporo, kazdy z
   Czytelników tego tekstu zna ich na kopy! A że są one śmieszne, to sprawa
   jest tragiczna.
     Było trochę spokoju w jachtingu, zmienił się model żeglowania a niewielkie
   zmiany- stopnie, zakrsy kompetencji z nimi zwiazane,swoboda zeglugi
   rokowały  dalszą liberalizację, czyli normalność.  Infrastruktury zaplecza
   żeglarskiego nie ruszano, tu wiele sprzecznych interesów samorządów,
   prywatnych wlaścicieli przystani, San-epidu, wymieniac można sporo.
      A są sprawy do zalatwienia kluczowe,  nierozwiazanie ich zostawia nas
   nasze panstwo na  poziomie Mołdowy ! Np.-kto, jak i gdzie odbierze fekalia
   na sródladziu no i w portach morza otwartego. Szanujmy to, co nam dane, bo
   zawsze coś spie ... Jeziora powinny być czyste!
      Gdzie dla bezpieczeństwa żeglowania  (od lat 69-ciu przedmiot nieustannej 
   troski KAZDEJ EKIPY RZĄDZĄCEJ) chłopcy ze śródlądzia mogą – wypływając na
   morze - wypożyczyć  UKF , GPS czy EPIRB bezplatnie? Mówicie ze to duże
   koszty? Co to znaczy w kraju, gdzie partyjny tuman, w nagrode wyslany do
   Europarlamentu, zarabia miesiecznie czterokrotne  renty lekarza! Jak
   wprowadzimy nowe przepisy, to dopiero będą koszty! Moralne też.
      Czy to nie do odpow, Wydziałow Urzedow Morskich i ich „zbrojnego
   ramienia”-  Kapitanatów i Bosmanatów portów i przystani nie powinien
   należeć obowiązek poistruowania  BEZPŁATNEGO -jak używać bezpiecznie
   środków wzywania pomocy? Cz potrzebne to? Ależ tak! Sam wielokrotnie 
   opatrywałem, a potem leczy lem ofiary nieuwagi , fanfaronady czy braku
   umiejetnosci ich uzycia. I tak by można wiele.
      Rzeczpospolitej nie interesuje kolor mojego kajaka, gdzie rozsadek nakazuje
   mieć kapoki. I Najjaśniejsza nie zmusza mnie bym zapisał się do Polskiego
   Związku Kajakowego. Uruchamiając wiosna rower nie muszę płacić składki
   na PZKol. Bo to ani mnie, ani Jemu jest niepotrzebne. Nie neguję stosowania
   pewnych przepisów dla określonej kategorji statkow morskich, w tym jachtów
   tzw. komercyjnych, protestuję przeciwko ustawowemu nakazowi posiadania
   stopni, dowodow kwalifikacyjnych . kart pływackich. Jak to przed  laty, przez
   lat bezmala 40-ści wymagano od wypływajacych n morze. Kuriozalne, a
   jednak! Urzędas chce mieć głos decyzyjny w Twoim pływaniu. Popłyniesz, jak   
  zarejastruję Ci jacht-lub nie, pozwolę pływać (patrz Art.I ust.6 Dyrektywy.),  albo
nie, zamienie Ci, bez Twej zgody twój „statek śródlądowy” na” morski”    bez prawa
protestu, a taka zamiana jednego w drugie była dotąd wyłączną    domeną
Chrystusa-patrz Kaana Galilejska! No i tak dalej.
       Ma być GORZEJ NIŻ BYŁO! Rzeczpospolita chce decydować kto, na czym,
    po czyim przeglądzie, kto robil ten przeglad i kto go upowaznił do tego, no i   
    najważniejsze-zatwierdził[! Za czyją zgodą, a niebawem i gdzie ma płynąć
    Wolny Obywatel wolnego Państwa, gdzie ponoć „Sprawiedliwośc jest ostoją
    Rzeczpospolitej”,- a pazernośc urzędasów na regulowanie nam zycia
    sowiecka.!
       Weźmy się w kupę i zaprotestujmy, wykazujac bezsens tej całej
    „ustawy”. Pogadajmy u Kulińskiego, na My Żeglarze, na stronach klubowych.
    Jest o czym I tyle-narazie. AŻ tyle. Napiszcie do mnie :
     masterpycz@gmail.com . Pogadamy.
 Jorge, żyj długo wsród mądrych przepisow.
Twój Mariusz - siodmego dnia miesiaca marca

Dominika

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 317
Na stronie ministerstwa infrastruktury znajdują się założenia ustawy o bezpieczeństwie morskim, czyli materiał, na którym urzędnicy rządowi będą się opierać, żeby napisać projekt ustawy.

Tutaj można ściągnąć plik ze skrótem dotyczącym żeglarstwa (zrobił go Andrzej Colonel Remiszewski):
http://www.sailforum.pl/viewtopic.php?t=8715&postdays=0&postorder=asc&start=0