Autor Wątek: zmiany w ustawodawstwie - SAJ i inni niewiele zdziałają bez nas...  (Przeczytany 36512 razy)

Dominika

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 317
Pewnie większość z nas słyszała o projekcie nowej ustawy o sporcie. I może wiecie, że do czytania coraz bliżej, a projekt wyraźnie halsuje w kierunku tego, co było. PZŻ ma duże szanse odzyskać utraconą pozycję.

Jeśli nie chcemy wracać pod obce bandery, może warto dołączyć do tych, którzy liberalizację wywalczyli, a teraz są trochę zniechęceni biernością środowiska. Zapisując się np. do SAJ (http://saj.org.pl/) możemy wyrazić swoją postawę i dorzucić 5 zł miesięcznie, żeby mieli z czego opłacić prawników. Wbrew pozorom, to ważne, sami sympatycy nie wystarczą.

Na sailforum:
http://www.sailforum.pl/viewtopic.php?t=8342&postdays=0&postorder=asc&start=0
« Ostatnia zmiana: 2010-03-03, 13:29:15 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Marek RoEs

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 271
W naszym Klubie są tylko trzy osoby czynnie popierające SAJ. Przynajmniej mnie tylko o trzech wiadomo. Sądzę, że sympatyków jest znacznie więcej. Jednak sama sympatia to za mało na walkę z tak twardym przeciwnikiem. Ludzie! Zapiszcie się! Niech liberatorzy walczący mają za sobą masy. Wtedy będą mogli mowić: oto czego chcą żeglaeze w Polsce.

Ania (Druzgotek)

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 168
Nie wiem czy zauważyliście ,że wg nowych przepisów,  cyt. "  Nie wymaga posiadania dokumentu kwalifikacyjnego uprawianie turystyki wodnej na jachtach motorowych o mocy silnika do 75 kW i o długości kadłuba do 13 m, których prędkość maksymalna ograniczona jest konstrukcyjnie do 15 km/h."
Czy to nie jakaś paranoja, że żeglarz na niewielkim jachcie musi posiadać patent , a właściciel trzynastometrowej motorówki nie musi znać przepisów prawa drogi itp.. I tak to wygląda rzekoma dbałość o bezpieczeństwo żeglugi ??

Marek RoEs

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 271
To oczywista paranoja!!! Zapewne skutek działania kolejnego lobby. Jakie straszne szkody może wyrządzić taka 13-to metrowa łajba przy prędkości 15 km/h! Po omacku widać, że to bezpieczeństwo, którego pełne gęby mają działacze, to tylko przykrywka. Nawet nie zadają sobie trudu, żeby to jakoś zgrabniej zakamuflować.
Jeśli ktoś ma jakieś przetarte ścieżki do obcych bander to zgłaszajcie, proszę. Przecież nie damy się powtórnie zakuć w kajdany!

Danka (Marion)

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 41
Tylko proszę Mareczku, nie pod obcą banderę?

Romek K

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 41
Marku, a może by tak zrobić akcję ,pod egidą SAJ ?
Publikujemy listę głosowań panów osłów [p niech sami dopiszą,
 ja nie] w sprawie tej ustawy z apelem by szuwarowcy i przyjemniaczki nie głosowały na listy gdzie są te typy?

Ania (Druzgotek)

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 168
Na ostatnich targach w Berlinie poprosiłam sympatycznych młodych ludzi z Berliner Wassersportzentrale  żeby udostępnili mi wykaz stopni żeglarskich obowiązujących na wodach niemieckich. Może Was to zainteresuje.
1.Sportbootführeschein Binen Segel ( SBF Binen)
Uprawnia do prowadzenia jachtów poniżej 15 m na wodach wewn.. Na jachty z silnikiem ponżej 3,68 kW ( ca 5 PS) nie potrzeba patentu.
Teoria 15 godz., praktyka 20 godz., cena 330 EUR
2.Sportbootführeschein Binen Motor ( SBF Binen)
Dot. jednostek sportowych motorowych do 15 m na wodach wewn. ( poniżej3,68 kW nie obowiązuje)
Teoria 10 godz., praktyka 2 godz. , cena 210 EUR
3. Sportbootführeschein See ( SBF See)
Uprawnia do prowadzenia jednostek sportowych motorowych do 3 Mm od brzegu lub 12 Mm po farwaterze.
4. Sportküstenschifferschein ( SKS)
Uprawnia do prowadzenia jednostek sportowych z silnikiem i żaglami w morskiej strefie brzegowej do12 Mm

Ania (Druzgotek)

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 168
c.d.
5. Sportseeschifferschein (SSS)
Uprawnia do prowadzenia jednostek sportowych do 30 Mm od linii przegowej. Obejmuje całe Morze Północne,Bałtyk, Kanał Bristolski, M. Irlandzkie, Szkockie,Śródziemne i Czarne. Uprawnia też do zawodowego prowadzenia jednostek do 25 m dł. z 12 os. na pokł., na wodach zatokowych.
6. Sporthochseeschifferschein ( SHS)
Uprawnia do prowadzenia jednostek sportowych po wszystkich wodach morskich i zawodowo jedn. do 15 m dł. z 12 osobami na pokł. po wodach przybrzeżnych.
7. Short Range Certificate -dot. obslugi UKF na morzu. Jest obowiązkowy jeżeli jacht posiada UKF-kę
Teoria i praktyka 2 dni, cena 170 EUR
8. Long Range Certificat (LRC) dot krótkofalówek
Trochę tego jest, ale czy żeglarze muszą mieć te patenty? Otóż nie !!!. Tylko berlińczycy muszą posiadać SBF. Poza tym to żeglarz decyduje czy chce robić patent. Jak ktoś chce się dobrze ubezpieczyć to owszem. Firma ubezpieczeniowa może wymagać posiadania uprawnień. Tak samo jest w przypadku czarterów - firmy czarterowe mogą żądać patentu. Mogą , ale niejednokrotnie , w walce o klienta , nie wymagają uprawnień. Oczywiście wielu posiadaczy jachtów robi te uprawnienia, ale z własnej, nieprzymuszonej woli.

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Będę głosował na każdą partię czy polityka, który podejmie się zlikwidowania tego wrzodu (PZŻ) i powoła zdrowy organ nas reprezentujący. Jeszcze żaden skrót nie kojarzył mi się z czymś tak kretyńskim. Czy nie wystarczą doświadczenia z PZPN żeby nie zauważyć, że PZŻ to nic innego a wręcz jeszcze gorsz klika łupieżców wyciągająca bezczelnie łapska do naszych kieszeni. Jestem w SAJ i będę dalej. 

Marek RoEs

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 271
Aniu! A wiesz może co trzeba zrobić, żeby móc zawiesić na rufie banderę niemiecką (Danusiu! przepraszam!)? Może Edlef coś wie na ten temat?

Ania (Druzgotek)

  • Full Member
  • ***
  • Wiadomości: 168
Marku ! Przejście na niemiecką banderę to chyba nie jest wielki problem skoro jachty rejestruje nawet ADAC. Ja ,  muszę przyznać, jestem bardzo przywiązana do bandery polskiej i tylko ostateczność zmusi mnie do przejścia pod  obcą banderę. Dlaczego nie wykorzystujemy wszystkich środków?
Moim zdaniem , zmobilizowanie całego środowiska żeglarskiego do protestu w formie np. demonstracji w centrum Szczecina, to by było coś.
I myślę, że w dobie internetu, poczty mailowej i telefonów komórkowych  jesteśmy w stanie taką akcję protestacyjną przeprowadzić. Potrzeba do tego paru ludzi, którzy zajmą się  organizacją takiego protestu. Nie można wszystkiego zwalać na SAJ. Ja, z góry deklaruję chęć włączenia się w taką akcję .
Skoro jednak " wolność, to uświadomiona konieczność", to mam nadzieję , że przyszli adepci sztuki żeglarskiej będą zdobywać  niezbędną wiedzę, obojętnie w jaki sposób,żebyśmy również na wodzie mogli czuć się bezpiecznie.

Edward Zając HOLLY

  • Gość
Trochę odpuściłem sobie tutejsze FORUM, ale to z braku czasu.
To fakt, że w SAJ-u mamy teraz gorączkowy okres. Dopiero kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że oprócz Ustawy o Sporcie w Ministerstwie Infrastruktury przygotowywane są nowe przepisy dotyczące bezpieczeństwa. Tu urzędnicy mają jeszcze większy apetyt; zastanawiają się nawet nad wymyśleniem sposobu na kontrolę polskich jachtów pływających pod obcą banderą. Termin konsultacji upływa z końcem lutego, więc w Radzie Armatorskiej SAJ jest burza mózgów. Musimy zdążyć!
Jest faktem, że musimy zgromadzić więcej żeglarzy z Wybrzeża. Może będziemy musieli nie tylko pisać.
Gdy w 2007 roku wynegocjowaliśmy warunki liberalizacji wydawało mi się, że dalsze kroki w tym kierunku są tylko kwestią czasu. Niestety, zmiany polityczne mają wpływ i na żeglarstwo - zamiast poszerzać obszar wolności, borykamy się z utrzymaniem dotychczasowych zdobyczy.
Co do obcych bander - nie spieszcie się. Mnie w ubiegłym sezonie trafiło się, że salutowałem Westerplatte niemiecką banderą i nie życzę tego nikomu. Jeśi ktoś ma roczniki ŻAGLI, to jakieś dwa lata temu był tam obszerny tekst z warunkami przechodzenia pod obce bandery, niekiedy bardzo egzotyczne. Ale powoli, jeszcze nie postawili przewróconej w 2007 roku żelaznej kurtyny. Wysyłajcie e-maile i listy do parlamentarzystów, spotykajcie się z nimi osobiście. Raz okazało się to skuteczne - dlaczego nie powtórzyć sukcesu?
Edward Zając
Rada Armatorska SAJ

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Jednym słowem no trzema...bagnet na broń...zatknijmy na bosaki proporce SAJ a kto niema niech spieszy po deklarację i wstępuje w szeregi. Będziemy kruszyć ten paskudny "beton". Dominiko i Marku larum grają...

Michał

  • Gość
Może szczecińscy klubowicze SAJ powinni spotkać się w Tawernie i przedyskutować wspólne działania obronne?
Michał

Marek RoEs

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 271
Sprawa dotyczy całego środowiska, nie tylko członków SAJ. Wszyscy powinniśmy się bronić. Post Edwarda zjeżył mi resztkę siwych włosów na głowie. Tak niedawno ktoś (nie pamiętam kto) z ministerstwa infrastruktury zapewniał, że nie mają takich zamiarów.....
Granda! Jak można obierać tak wsteczne kursy? W głowie się nie mieści.

Edward Zając HOLLY

  • Gość
P. v-minister w czasie pobytu w Ustce zapewniała mnie, że nie przewiduje zmian w przepisach dla rekreacyjnych jachtów morskich. To słowa polityka, ale przy okazji je przypomnę.
Gdy będziemy mieli przygotowane stanowisko Rady Armatorskiej SAJ w interesujących nas sprawach, zostanie ono upublicznione. Wówczas będzie potrzebna pomoc w jego rozpowszechnianiu wśród żeglarzy oraz parlamentarzystów. Do posłów i senatorów najlepiej iść osobiście z pismem i w rozmowie wyjaśnić o co chodzi. Powiem wprost: jeśi Sejm uchwala setki ustaw, opisanych na dziesiątkach czy setkach stron każda, to posłowie nawet nie mają możliwości tego przeczytać. W dodatku na dyżury w biurach poselskich petenci przychodzą prawie wyłącznie w swoich prywatnych sprawach. Nasza sprawa to wolność, patriotyzm i rozwój gospodarczy bez nakładów państwowych - i takie przedstawienie sprawy zwykle spotyka się z pozytywnym przyjęciem.
Jeszcze jedno: może niektórzy pamiętają próbę wprowadzenia na jachty obowiązkowych, niebieskich dzienników okrętowych. Miejmy nadzieję, że autorka tego pomysłu, Pani Kapitan, zmieniła swoje poglądy w czasie zagranicznych wojaży. Obecnie jest Dyrektorem Departamentu Bezpieczeństwa Żeglugi w Ministerstwie Infrastruktury ...
Pozdrowienia z Ustki

Romek K

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 41
Tak nadzieja umiera ostatnia.A urzędnicy?zatroszczą się onas na śmierć!Niestety naszą!

Romek K

  • Newbie
  • *
  • Wiadomości: 41
Oby to była głupia moja paplanina.Daj Boże!

Jerzy Makieła

  • Gość
Teks "Założeń do projektu ustawy o bezpieczeństwie morskim" i odpowiedź SAJ jest na stronie www.saj.org.pl

Pozdrowienia Jurek Makieła

janusz szwedowski

  • Gość
To oczywista paranoja!!! Zapewne skutek działania kolejnego lobby. Jakie straszne szkody może wyrządzić taka 13-to metrowa łajba przy prędkości 15 km/h! Po omacku widać, że to bezpieczeństwo, którego pełne gęby mają działacze, to tylko przykrywka. Nawet nie zadają sobie trudu, żeby to jakoś zgrabniej zakamuflować.
Jeśli ktoś ma jakieś przetarte ścieżki do obcych bander to zgłaszajcie, proszę. Przecież nie damy się powtórnie zakuć w kajdany!

Drodzy Koleżanki i Koledzy !!!
1. Nic nie może zrobić wiecej szkody  ideii liberalizacji przepisów  jak podobne  zbyt pochopne stwierdzenia. Jak  stwierdzenia  zacytowane powyżej. Liberalizacja dotyczy polityki dotyczy  interesów  konkretnych grup - tym samym argumenty logiczne  jezeli są brane pod uwagę  , to są bardzo mało skuteczne. Stwierdzenia podobne do podanego powyżej są potem argumentem w ręku naszych ideeologicznych przeciwników. W chwili obecnej kazdy prawie jacht jest wyposażony w silnik tym samym propozycja tego kroku do przodu (co prawda jedną nogą) ale daje duże szanse dostawić do niej resztę i podłaczyć pod to jachty żaglowe wyposażone w silniki. Musimy nawzajem przestrzegać zasad nie szkodzenie także innym , gdzie liberalizacja idzie nieco dalej a jednocześnie stanowi doskonały argument w  naprawde trudnych dyskusjach.
2. Komplet materiałów dotyczących  najnowszych  - z końca lutego - założeń zmian w Ustawie o bezpieczeństwie morskim wraz z oficjalnym stanowiskiem SAJ  prezentowane jest już na stronie SAJ -  Tam można zapoznać się co nas ewentualnie czeka -  do oceny czytelników. Goraco zapraszam.
3. Obce bandery morskie - Zachecam do przeczytania  Art. 10 i Art 73 Kodeksu Morskiego. Polecam szczególnie paragr 1 i 3 pkt1.   Do tej pory nie  było kar - teraz proponuje sie kary w wysokosci do 20-krotnego przecietnego wynagrodzenia.
4. Walczmy o "nasze" przede wszystkim jednością, rozsadkiem,  statystyką, prawem, także prawem zewnętrznym  w tym EU  i oczywiscie argumentami - Zachecam do współuczestniczenia w tej akcji liberalizacji poprzez zapisanie się i czynny udział w Stowarzyszeniu Armatorów jachtowych.
 - inż. Janusz Szwedowski  - Prezes SAJ


[poprawiłam cytowanie. D. - z opłacony składkami za rok 2010]
« Ostatnia zmiana: 2010-03-02, 18:49:54 wysłana przez Dominika (Oberon) »

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Powyższy apel jest dowodem potrzeby istnienia organizacji takiej jak SAJ, kierującej chaotyczne działania gorących głów we właściwym kierunku. Podniecające politykowanie przy piwie nic nie da, za chwilę pomysły wyparują jak te procenty. Wstępujcie do SAJ, w JK AZS jest już nas troje i mam nadzieję, że nowy sezon rozpoczniemy znacznie większą armią. Jak tego dokonać wystarczy zerknąć na stronę SAJ lub zapytać Marka (RoEs), Dominiki (Oberon) lub mnie. Namawiam...Hej.
...Druk deklaracji przystąpienia do SAJ
« Ostatnia zmiana: 2010-03-03, 09:31:38 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Marek RoEs

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 271
Nie chciałem nikomu szkodzić. Oburzyło mnie tylko nierówne traktowanie przez projekt Ustawy jachtów żaglowych i motorowych.
Stanowisko SAJ w ramach konsultacji podoba mi się bardzo. Widać nieugiętą wolę wyłączenia małych jachtów rekreacyjnych spod regulacji. Oby pomysłodawca dał ucho naszym argumentom. Oby inni konsultanci mieli podobne zdanie.

Dominika

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 317
O tym samym w sail-ho, uwagi do ustawy Jacka Kijewskiego. Zachęcam do lektury.

http://www.sail-ho.pl/article.php?sid=2998&mode=thread&order=0
« Ostatnia zmiana: 2010-03-03, 10:11:16 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Willi Kryska

  • Gość
Od zawsze ceniłem sobie WOLNOŚĆ ! i chodzenie własnymi ścieżkami. Ale w działaniach zbiorowych w słusznej sprawie nie odmawiam udziału. -Norku, co mam zrobić by stać się członkiem SAJ.

Dominika

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 317
Tu masz deklarację:
http://www.saj.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=33&Itemid=42

Wydrukuj, wypełnij, wyślij.

Tu masz wysokość składek i nr konta:
http://www.saj.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=56&Itemid=45

SAJ to stowarzyszenie nie tylko dla armatorów. § 6. statutu brzmi:
Członkiem zwyczajnym „SAJ” może być osoba fizyczna, będąca armatorem jachtu, zamierzająca nim być lub uprawiająca żeglugę na jachcie armatorskim będącym własnością osoby fizycznej. 
« Ostatnia zmiana: 2010-03-03, 11:57:37 wysłana przez Dominika (Oberon) »

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Dla uproszczenia podaję jak zapisać się do "SAJ":

  ...Tutaj pobierz druk deklaracji przystąpienia do "SAJ"
Deklarację wysyłamy na adres:
Stowarzyszenie Armatorów Jachtowych
Przełom 10
80-643   Gdańsk


Jednorazowe wpisowe - 20 zł
Składka miesięczna - 5 zł  (o ile możliwe płatne jednorazowo za cały rok)
Konto:
Kredytbank III oddział Gdańsk, filia nr 3
 68 1500 1285 1212 8004 4736 0000


DRUGA OPCJA!
Często można nas spotkać w Tawernie JK AZS wszystkie formalności załatwimy od ręki!
« Ostatnia zmiana: 2010-03-13, 15:05:07 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Dominika

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 317
Skopiowałam (i delikatnie poprawiłam) z newsów (pl.rec.zeglarstwo) podaną przez Andrzeja Remiszewskiego z SAJ propozycję, jak można indywidualnie wyrażać stanowisko w kwestii projektu ustawy.

Dane kontaktowe:
Ministerstwo Infrastruktury
tel.: centrala  (+48 22) 630-10-00
Biuro Informacji i Promocji
tel.: 022 630-11-22
e-mail:  info@mi.gov.pl
www.mi.gov.pl
Cezary Grabarczyk
Minister Infrastruktury
tel. 022 630-11-00
fax 022 830-02-61

Proponowana treść e-maila:
Proponuję, by ministerstwo w założeniach do projektu ustawy o bezpieczeństwie morskim przyjęło zasadę zwolnienia jachtów rekreacyjnych z wymagań dotyczących obowiązkowego stosowania przepisów konstrukcji, wyposażeniem składu i kwalifikacji załogi. Motywuję to tym, że jako właściciel jachtu umiem zadbać sam o swoje bezpieczeństwo, a nie zagrażam osobom trzecim, wobec czego nieuzasadnione jest administracyjne ograniczanie mojej konstytucyjnej wolności i odpowiedzialności obywatelskiej.

[Trochę dopisałam i wysłałam. Jakbym nagle zniknęła, podejrzewajcie internowanie... ;)]
[Również wysłałem. Teraz czekam na ubiór w paski (Norbert)... ;)]
« Ostatnia zmiana: 2010-03-03, 13:11:43 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Nie tylko my mamy problem. Jerzy Kuliński przysłał mi maila z poniższym teksem Waldemara Rekścia zamieszczonym w "MYSLI POLSKIEJ".



Cytuj
Chwalebna przeszłość i smutna teraźniejszość

25 lutego br. w Senacie RP odbyła się uroczysta konferencja pod hasłem ,,90 – lecie powrotu Polski nad Bałtyk”. Organizatorami konferencji był Senat RP, Wyższa Szkoła Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni, Polskie Towarzystwo Historyczne oraz Liga Morska i Rzeczna. W zastępstwie nieobecnego Marszałka Senatu Bogdana Borusewicza uczestników konferencji przywitał i konferencję poprowadził senator Piotr Łukasz Andrzejewski, który w swoim znakomitym referacie nakreślił dzieje politycznej i zbrojnej walki o powrót Polski nad Bałtyk przypominając, że już 10 lutego 1920 roku, a więc w dniu zaślubin Polski z morzem, odbyła się specjalna sesja Sejmu, na której podjęto uchwałę o powołaniu Komisji Morskiej i budowie morskiego portu.

Kolejny referent, wychowanek inż. Eugeniusza Kwiatkowskiego i znakomity historyk, prof. Marian Marek Drozdowski, opisał dzieje przedwojenne i powojenne polskiej gospodarki morskiej i polityki morskiej państwa polskiego. Zestawienie poziomu merytorycznego i mentalnego dawnych polskich elit z naszym współczesnym establishmentem politycznym wzbudza raczej nienajlepsze uczucia.
Jedynym przedstawicielem władz na tej jakże ważnej uroczystości była pani wiceminister ds. gospodarki morskiej w resorcie infrastruktury, Anna Wypych – Namiotko, której wystąpienie oczywiście tchnęło urzędowym optymizmem, ale nijak się miało do znanej większości zebranych katastrofalnej sytuacji polskiej gospodarki morskiej.
Zebrani owacyjnie przywitali wnuczkę inż. Eugeniusza Kwiatkowskiego, Panią Julitę Maciejewicz-Ryś, która w ciekawych wspomnieniach przedstawiła Wielkiego Polaka jako człowieka wyjątkowej skromności i kultury, nigdy nie tracącego pogody ducha mimo różnych nikczemności z jakimi się spotkał w okresie powojennym.
Wygłoszono jeszcze kilka innych ciekawych referatów, wśród których wyróżniał się opis katastrofalnego stanu polskich wodnych dróg śródlądowych. Sporo mówiono o pilnej konieczności budowy przekopu przez Mierzeję Wiślaną, który otworzy obszary północno – wschodnie na świat. Mówiono oczywiście o konieczności połączenia całości gospodarki wodnej i morskiej w jedno ministerstwo. Mówiono oczywiście o konieczności przyśpieszenia budowy autostrad Północ – Południe i modernizacji tras kolejowych na tym kierunku, bez czego polskie porty morskie tracą tranzytowe ładunki na rzecz portów niemieckich. A więc mówiono to wszystko, o czym pisaliśmy od lat.
Za to nawet nie wspomniano, że nasze władze nie czynią nic, aby wykorzystać zapisy z unijnej tak zwanej ,,Zielonej Księgi”, gdzie jest jednoznacznie nakreślony plan maksymalnie możliwego przerzucenia transportu z lądu na wodę i rozwoju nie tylko wodnego transportu śródlądowego, ale i morskiego przybrzeżnego, tak zwanego kabotażu, jakkolwiek Unia gotowa jest takie przedsięwzięcia wspomóc finansowo.
Nawet nie wspomniano, że polskie porty morskie szczególnie środkowego i zachodniego wybrzeża zaczynają podlegać likwidacji przez oddawanie portowych terenów developerom pod zabudowę mieszkaniową. Że Kołobrzeg jako morski port średniej wielkości już nie istnieje, bo tereny zarezerwowane uprzednio w planach przestrzennego zagospodarowania na drogi dojazdowe do portu zabudowano mieszkaniówką, która szczelnie odgrodziła port od tras transportowych.
Że nie podjęto żadnych kroków, aby zachęcić polskich biznesmenów do inwestowania w gospodarkę morską. Że polskie statki nadal nie wracają pod polska banderę, a o budowie statków w polskich stoczniach dla polskiej floty możemy zapomnieć.
Jakkolwiek na senackiej sali był prezes Związku Armatorów Polskich, nie brakowało uczonych i wybitnych specjalistów,  kapało złoto z admiralskich mundurów, a wśród uczestników konferencji wyróżniał się prezes Ligi Morskiej i Rzecznej dr Andrzej Królikowski oraz liczna reprezentacja polskich żeglarzy morskich z zasłużonym Jerzym Kulińskim na czele, uderzała minimalna reprezentacja polskich parlamentarzystów i w ogóle – przedstawicieli polskiego rządu. A także – minimalne zainteresowanie naszych mediów.
Przedstawiono projekt uchwały Sejmu na 90-lecie powrotu Polski nad Bałtyk, pełen oczywiście słusznych postulatów aż do znudzenia powtarzanych od lat i – absolutnie ignorowanych przez naszych decydentów wszelkiej partyjnej maści .
Mimo wielce dostojnego miejsca uroczystości miałem raczej nieprzyjemne uczucie deja vu, bo na przestrzeni ostatniego dwudziestolecia w podobnych konferencjach brałem udział wiele razy, czytałem i sam pisałem różne programy odbudowy polskiej gospodarki morskiej i za każdym razem rezultat tych poczynań był zerowy.
Można mieć różne zastrzeżenia dla byłego ministra gospodarki morskiej Rafała Wiecheckiego, ale przyznać trzeba, że mimo wręcz mikroskopijnych kompetencji jego resortu umiał zahamować proces wyprzedaży terenów polskich portów, zainicjował cały szereg ważnych poczynań jak wpisanie polskiego ratownictwa bałtyckiego (SAR) do Polskiego Programu Śmigłowcowego czy wsparcie niżej podpisanego w walce o uwolnienie polskich żeglarzy z konieczności płacenia haraczu na rzecz postkomunistycznego Polskiego Związku Żeglarskiego i powrót polskich jachtów morskich pod polską banderę. Dziś polscy żeglarze z niepokojem myślą o przyszłości, nie bez podstaw obawiając się prób cofnięcia zegara historii, tym bardziej, że za sprawy bezpieczeństwa żeglugi odpowiadają osoby, których realne kwalifikacje mogą wzbudzać uzasadnione wątpliwości, a nie – jak być powinno – autentycznie doświadczeni kapitanowie żeglugi wielkiej czy starsi mechanicy morscy, legitymujący się ważnymi międzynarodowymi certyfikatami.
Jedynym pozytywnym rezultatem tej konferencji wydaje się utworzenie z inicjatywy organizatorów pozarządowej grupy konsultacyjnej organizacji pozarządowych pod roboczą nazwą ,,Komisja Morska i Rzeczna”.
Jest realna szansa, że taka komisja stanie się prawdziwym morskim lobby. Byle tylko nie powtórzono błędu z resortową komisją legislacyjną, gdzie poza utytułowaną profesurą próżno szukać autentycznych ludzi morza.
Mimo więc dosyć skromnego sukcesu tej konferencji słowa uznania należą się jej organizatorom, a szczególnie młodemu i bardzo energicznemu dr Piotrowi Dwojackiemu z Wyższej Szkoły Administracji i Biznesu im. Eugeniusza Kwiatkowskiego w Gdyni. Miejmy nadzieję, że dzięki wprost wyjątkowemu uporowi tego młodego uczonego i menadżera coś w końcu w polskiej gospodarce morskiej drgnie i dorobek inż. Eugeniusza Kwiatkowskiego nie zostanie do końca zmarnowany.


Waldemar Rekść
Autor jest członkiem Stowarzyszenia Starszych Mechaników Morskich
fot. senat.gov.pl
« Ostatnia zmiana: 2010-03-04, 14:38:29 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Edward Zając, HOLLY

  • Gość
Dla przypomnienia: Waldemar Rekść w 2007 roku pracował jako z-ca dyrektora UM w Słupsku i z polecenia Ministra Żeglugi Wiecheckiego nadzorował wprowadzanie liberalnych przepisów dotyczących żeglarstwa morskiego. Wspólnie z dyrektorem szczecińskiego UM Wojtasikiem stanowili tandem, który utorował nam drogę do obecnych przepisów. Zresztą również rybacy zawdzięczają p. Rekściowi uproszczenie różnych procedur.
P. Rekść mieszkał wówczas w Ustce i muszę przyznać, że mimo częstych rozmów trudno mi było uwierzyć, że urzędnik UM może stanąć po naszej stronie. Słupskie spotkanie, poprzedzone naszą kampanią medialną, było wspaniałym przeżyciem; śady tego można odszukać na stronach Jurka Kulińskiego z wiosny 2007 roku.
Niestety, po zmianach politycznych wszyscy urzędnicy "zamieszani" w liberalizację stracili stanowiska na rzecz działaczy aktualnie słusznej opcji.
Brałem udział w tych wydarzeniach i chciałbym abyśmy nie zapomnieli tych trzech nazwisk: Rekść, Wojtasik i Wiechecki.
Pozdrowienia z Ustki
Edward Zając

Marek RoEs

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 271
Pamiętamy całą Wielką Trójkę. Kibicowałem z zapartym tchem tamtym wydarzeniom. Jejku! Jak to dawno było! Choć upłynęły tylko dwa lata.
Nic dziwnego, że takiego człowieka boli stan naszej żeglugi.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich autorów liberalizacji. Nie daj Boże, żebyśmy musieli wzdychać z utęsknieniem do tamtych czasów.

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Jest nadzieja dla chętnych zasilenia szeregów SAJ aby nie robić okrutnej wyprawy na pocztę (znam ten ból) a załatwić formalności będzie można od ręki na wizji w Szczecinie. Decyzja musi zapaść na wysokim szczeblu.
Mam nadzieję, że w miarę szybko. Wymaga to wolontariackiego podejścia ale mamy w tym wprawę.

Jerzy Makieła

  • Gość
Jest nadzieja dla chętnych zasilenia szeregów SAJ aby nie robić okrutnej wyprawy na pocztę (znam ten ból)

Bo to trzeba isc z postępem ;D ;D ja wszystkie przelewy robię przez Internet... Chociaż na pocztę też chodzę, i znam ten ból, do moich obowiązków należy przejmowanie przesyłek do SAJ

Pozdrowienia Jurek M

Marek RoEs

  • Sr. Member
  • ****
  • Wiadomości: 271
Ja się poświęcę, żeby wysłać deklaracje. Pójdę na pocztę i odstoję w kolejce ile będzie trzeba. Oby tylko były do wysłania. Już mam wydrukowane. Czekam na zgłoszenia. Pieniądze, oczywiście, polecą via sieć, ale deklaracje fizycznie muszą do SAJ dotrzeć. Czyli, że będziesz te przesyłki odbierał. Współczujemy, ale oby ich było dużo. Pozdrowienia ze Szczecina.

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Jerzy jak widzisz wolontariat jest gotowy, dajcie nam tylko hasło a ruszymy z miejsca...dwóch muszkieterów i muszkieterka czekają...
« Ostatnia zmiana: 2010-03-12, 07:24:05 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Dominika

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 317
Wybieramy się dziś popołudniu do Tawerny. Będę miała deklaracje, netbooka i długopis, gdyby ktoś był zainteresowany. :)

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Pozwoliłem sobie zamieścić odpowiedź kapitanowi Górskiemu zamieszczoną na portalu SSI Jurka Kulińskiego, która bardzo mi się podoba...
Cytuj
Autor: Andrzej Colonel Remiszewski

ODPOWIEDŹ KAPITANOWI WOJCIECHOWI GÓRSKIEMU

Bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że Komisja Statutowa PZŻ zadała sobie trud prześledzenia opinii pojawiających się wśród żeglarzy w internecie oraz w środowiskach, nazwijmy je, alternatywnych. Cieszę się, że informacja o tym trafiła na łamy SSI. Znalazły się w niej dylematy, które wymagają skomentowania. Czynię to „z zewnątrz”, gdyż nie jestem obecnie członkiem żadnego klubu zrzeszonego w PZŻ ale też i nie bez emocji – bo żeglarstwo „poprzez PZŻ” to kawał historii mojej i mojej całej rodziny. Przeszedłem, także dzięki Panu Kapitanowi, całą drogę zdobywania kwalifikacji żeglarskich, a i sam uczyłem adeptów. Żeglowałem, jak wszyscy w PRL, dzięki PZŻ, a nie mimo lub wbrew niemu.

Zacznijmy od cytatu:

Problemem strategicznym, przed rozstrzygnięciem którego stanęła Komisja Statutowa i Zarząd Związku, było podjęcie decyzji, czy Związek ma być „stowarzyszeniem kultury fizycznej o zasięgu krajowym”, czy „polskim związkiem sportowym” ... W pierwszym przypadku Związek pozostałby tak jak określa to jego ponad osiemdziesięciopięcioletnia tradycja i jego Statut „stowarzyszeniem kultury fizycznej o zasięgu krajowym" wykonującym zadanie zlecone przez administrację rządową polegającą na pełnieniu funkcji „polskiego związku sportowego".

Uważam, że dylemat jest postawiony nieco fałszywie. Rola „polskiego związku sportowego to nie jest zadanie zlecone przez administrację rządową. Związek sportowy jest od szkolenia trenerów i zawodników, organizacji i regulowania rywalizacji sportowej, powoływania i wspierania reprezentacji kraju. Tak się składa, że polskie ustawodawstwo wprowadza rodzaj „monopolu” w tym względzie, poniekąd słusznie – wyobraźmy sobie bowiem dwie konkurencyjne reprezentacje Polski na jedne zawody. Zresztą w przypadku olimpiad jest to po prostu niemożliwe. Tej roli PZŻ nikt nie kwestionuje, Związek wypełnia ją już 85 lat i niech wypełnia nadal z sukcesami.

Przez wszystkie te lata PZŻ był także STOWARZYSZENIEM ŻEGLARSKIM. Już przed wojną prowadził lepiej lub gorzej szkolenie, posiadał własny system patentów potwierdzających kwalifikacje, wspierał rozwój żeglarstwa turystycznego, tak jak wtedy było to możliwe. Po wojnie, kiedy aparat partyjno-państwowy rościł sobie prawa do regulowania i kontrolowania wszystkich i wszystkiego, działacze PZŻ umieli PRZECHWYCIĆ z rąk aparatu system szkolenia i egzaminowania oraz nadzoru technicznego. To było wtedy dla żeglarstwa dobre! Jeśli nie można było mieć pełnej wolności, to lepiej było się samorządzić, choćby w ograniczonym zakresie, bo przecież nadal pod kontrolą jedynej partii.

Problem w tym, że jak gdyby nie zauważono, że dwadzieścia lat temu czasy się zmieniły. Władze państwowe uznały, że regulowanie spraw bezpieczeństwa do nich należy. W pewnym sensie mają rację, problem w tym, że chęci chronienia swych obywateli przed niebezpieczeństwem posuwają zbyt daleko. Konstytucja RP, która mówi jasno:

Art. 30.

Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Art. 31.

1. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.

2. Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

3. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Oznacza to, że ustawodawca albo upoważniony przez niego organ nakładając jakiekolwiek ograniczenia na uprawianie żeglarstwa powinien udowodnić, że:

-         są one niezbędne ze względu na potrzebę uniknięcia zagrożenia dla osób trzecich,

lub:

-         musza być one wprowadzone w związku z międzynarodowymi zobowiązaniami państwa polskiego.

Obu tych rzeczy władze państwowe generalnie nie są w stanie udowodnić i dlatego „środowiska alternatywne” są z nimi w sporze. PŻŻ, który zgadza się na wykonywanie w imieniu i na zlecenie państwa funkcji administracji stawia się wobec żeglarzy odwrotnie, niż w czasach PRL – zamiast, jako furtka wolności, jest postrzegany jako niechciany nadzorca. Zapewne, gdyby nadzór administracyjny państwa był przez nas akceptowany, to i powierzenie jego NASZEJ organizacji (nieszczęśliwie nazywanej właściwym związkiem sportowym) nie budziłoby takich kontrowersji.

Obecny projekt ustawy o sporcie przenosi ciężar spraw bezpieczeństwa w żeglarstwie z władania ministerstwa sportu do ministerstwa infrastruktury (ustawy o żegludze śródlądowej i o bezpieczeństwie morskim). Nie jest dla mnie zrozumiałe, czemu w nich tkwi wciąż relikt w postaci sformułowania „właściwy związek sportowy”, zamiast „organizacja żeglarska o zasięgu ogólnokrajowym”. Czy to tylko bezwład myślenia urzędników, czy też może bierze się stąd, że taki zapis mógłby kiedyś stworzyć „konkurencję do fruktów” dla aparatu PZŻ?

Chciałbym wrócić do tradycji. Chciałbym być członkiem PZŻ. Chciałbym dobrowolnie zarejestrować mój jacht w rejestrze w PZŻ. Chciałbym, żeby inspektor techniczny PŻŻ doradził mi, dobrowolnie i odpłatnie, przy problemach remontowych mojego jachtu. Chciałbym, żeby moje przyszłe wnuki były szkolone przez instruktorów PZŻ. Chciałbym, żeby zdobywały dobrowolne certyfikaty kompetencji – renomowane na całym świecie patenty PŻŻ. Ale warunkiem wstępnym jest być wolnym obywatelem w wolnym kraju. Tak długo, jak PZŻ sytuuje się w roli sojusznika urzędników mających tendencję do przeregulowywania wszystkiego, tak długo jak walczy, by nie utracić raz zdobytej władzy, pozostaje mi członkostwo w Stowarzyszeniu Armatorów Jachtowych i w Svenska Kryssarklubben.

A czemu? Bo obie te organizację troszczą się tylko o to, jak mi pomóc, a nie o to jak mnie skontrolować. Naprawdę nie widzę powodu, dla którego PZZ nie mógłby być taką organizacją. Być może nie da się tego formalnie zarejestrować podwójnie w KRS ale na pewno jest to do pogodzenia z § 8 Statutu PZŻ, nawet z jego punktem 1/. (o ile sformułowanie: ustala niezbędne normy organizacyjne oraz przepisy sportowe, techniczne,  szkoleniowe i bezpieczeństwa dla żeglarstwa, potraktować jako ustanawianie wewnętrznych i dobrowolnych norm Związku).

Znów cytat z wypowiedzi Pana Kapitana:

Obowiązujące aktualnie przepisy mające w stosunku do jachtów rekreacyjnych jedynie charakter zaleceń, wyraźnie zaczynają władzom doskwierać.

Jestem skłonny się z tym zgodzić. Ale władze państwowe nie są zawieszone w próżni. Czemu naciska na nie tylko część środowisk żeglarskich? Jak tu jest, a jaka mogłaby być rola PZŻ? Może więc zamiast konserwować stary układ należy go przebudować? Czy to możliwe? Ci co wierzyli kiedyś w przemianę w PZŻ, dziś są między innymi w SAJ. Postąpiliśmy w myśl kuroniowskiej zasady: „Zamiast palić komitety zakładajcie nowe”. Tylko może warto pamiętać, co ostatecznie spotkało te „stare komitety”.

No i już na koniec jeszcze jeden cytat:

Wydaje mi się, iż coraz więcej rozsądnych żeglarzy, już nie na podstawie przepisów ale w wyniku własnych doświadczeń, przychyla się do opinii, iż to zawirowanie nie prowadzi nas do celu jakim jest bezpieczne żeglowanie - co będzie dalej, zobaczymy

Doświadczenie jest takie: system szkolenia i egzaminowania w PŻŻ się zdeprecjonowal z różnych przyczyn. Najkrócej mówiąc dziś szkoli się i egzaminuje „na patent”, który daje uprawnienia, a niekoniecznie potwierdza kwalifikacje. Uzdrowić to może tylko „rynek” – dobrowolność i konkurencja. Czemu PZŻ nie chce tego uświadomić administracji państwowej?

Dlaczego cały wysiłek mojego środowiska musi iść na „walkę o liberalizację”, czytaj WALKĘ O ELEMENTARNE PRAWO DO WOLNOŚCI, zamiast na samodoskonalenie się żeglarskie i wspomaganie w tym doskonaleniu adeptów?

Andrzej Colonel Żeglugi Jachtowej Remiszewski
« Ostatnia zmiana: 2010-03-12, 22:05:56 wysłana przez Norbert (Sniga) »

Norbert (Sniga)

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 265
Ten temat nie zakończy się prędko. Ci którzy "dbają" o nasze bezpieczeństwo  tak łatwo nie odpuszczą. SSI Jurka Kulińskiego to kopalnia opinii ale nie zawsze czytanych przez naszych armatorów dla tego pozwoliłem zacytować tekst zamieszczony jako komentarz do newsa o PROJEKCIE USTAWY O BEZPIECZEŃSTWIE MORSKIM. Spostrzeżenia dość trafne ale to moje zdanie co wy myślicie możecie napisać.


Cytuj
Autor: Mariusz Pycz-Pyczewski

    DROGI JURKU!
       Obligowany wieloletnia moją walką  z głupotą i niekompetencją naszych
   „rządzących”z niejaką satysfakcją przeczytałem „Projekt Ustawy o
    Bezpieczeństwie Morskim.”
        Mając  uzasadnione wątpliwosci co do kwalifikacji merytorycznych- na co
    mam  namacalne dowody, a w niemałej części- moralnych  naszych
    szanownych Parlamentarzystów  (mój Boże, mój Boze!) wiedziałem, że
    będzie awantura. WIEDZIAŁEM !     

   A sprawa ma głębokie korzenie. Gorki, wspaniały rosyjski pisarz, nim
   został sługusem sowietów, napisał b. dobra sztukę, pt.” Wassa Zeleznowa”
   Tytułowa bohaterka jest kwintesencja wielkomocarstwowej,rosyjskiej, a
   następnie sowieckiej polityki społecznej, obrazujacej stosunek wladzy do
   obywatela.  Niestety, powojenne konatacje polityczne rodzimych
   sprzedawczyków, niesławnej pamięc,i tzw.”polskich komunistów” przyswoiły
   i utwierdziły carsko-sowiecki model stosunków Państwo- czytaj- rządzący- a
    Obywatel.  Cytat ze  sztuki  >Wszystko na kłódki, wszystko pozamykane<
   inteligentnemu czytelnikowi, [czytaj-żeglarzowi] wystrczy. Dawno temu
   w jednym z wystąpień sejmowych- lata dwudzieste ub. wieku- padło takie
   stwierdzenie:”Wielkość Państwa mierzy się wolnoscia Jego Obywateli.
      A Państwo, rządzone przy pomocy nietrafionych lub niewożliwych do
   wyegzekwowania praw, w dodatku bezmyslnie uchwalonych, z partyjnych,
   politycznych czy  populistycznych  pobudek, jest państwem słabym.
        I takim jest Najjaśniejsza Rzeczpospolita. Dam kilka przykładów, z brzegu,
   cierpliwosci.  W dwuch wsiach na Podlasiu są chodowane psy do
   nielegalnych polowań. Rzecz naganna, no i prawem zabroniona. Kilkakrotne
   „ekspedycje” porządkowe dały mierne rezultaty, straznicy łowieccy są
   zastraszani groźbami karalnymi, zamordowaniem, a polowania trwają.
       Chłopek-roztropek, co to” żywemu nie przepuści” smieje się Panstwu
   w twarz! Bo ono-jest wobec niego BEZSILNE!  Oni „żywią  i bronią”! Dalej.
    Rzeczpospolita wysyła na nieswoją wojnę swoich  synów , slabo ich
    wyposaża, a jak zaatakowani broniąc się zabiją kilku cywili w miejscu, skąd
    padły strzały, to robi pokazowy proces. I robi to w kraju mającym
    bogate tradycje wojny partyzanckiej, prowadzonej bez mundurów! Tu kazde
   dziecko wie, że 'partyzan” to cawil! Tego się nie robi, takie Państwo jest
   NIEPOWAŻNE !  Panstwo mysli o generalnym ograniczeniu palenia
   tytoniu, może nawet na Twojej łodzi,  ale chętnie korzysta z wysokiej akcyzy-
   Czy Państwo jest obłudne?TAK,, Rzeczpospolita na zakręcie zmiany
   wladzy,dopuszczając nieudaczników i schizofreników do wladzy pozwoliło
   grzebac, na oczach wszystkich działających w Polsce obcych wywiadów w
    najbardziej na całym świecie strzeżonych tajemnicach- w zasobach
   osobowych swego wywiadu. To już nie głupota, to zbrodnia! A może zdrada?
   Czyja? Na czyje zlecenie?
      Największe bzdury dla wygody „lobbystów” (jakby byli tacy w Polsce!)
   mogą być przepchane w Sejmie!. Przykładów mogę dać sporo, kazdy z
   Czytelników tego tekstu zna ich na kopy! A że są one śmieszne, to sprawa
   jest tragiczna.
     Było trochę spokoju w jachtingu, zmienił się model żeglowania a niewielkie
   zmiany- stopnie, zakrsy kompetencji z nimi zwiazane,swoboda zeglugi
   rokowały  dalszą liberalizację, czyli normalność.  Infrastruktury zaplecza
   żeglarskiego nie ruszano, tu wiele sprzecznych interesów samorządów,
   prywatnych wlaścicieli przystani, San-epidu, wymieniac można sporo.
      A są sprawy do zalatwienia kluczowe,  nierozwiazanie ich zostawia nas
   nasze panstwo na  poziomie Mołdowy ! Np.-kto, jak i gdzie odbierze fekalia
   na sródladziu no i w portach morza otwartego. Szanujmy to, co nam dane, bo
   zawsze coś spie ... Jeziora powinny być czyste!
      Gdzie dla bezpieczeństwa żeglowania  (od lat 69-ciu przedmiot nieustannej 
   troski KAZDEJ EKIPY RZĄDZĄCEJ) chłopcy ze śródlądzia mogą – wypływając na
   morze - wypożyczyć  UKF , GPS czy EPIRB bezplatnie? Mówicie ze to duże
   koszty? Co to znaczy w kraju, gdzie partyjny tuman, w nagrode wyslany do
   Europarlamentu, zarabia miesiecznie czterokrotne  renty lekarza! Jak
   wprowadzimy nowe przepisy, to dopiero będą koszty! Moralne też.
      Czy to nie do odpow, Wydziałow Urzedow Morskich i ich „zbrojnego
   ramienia”-  Kapitanatów i Bosmanatów portów i przystani nie powinien
   należeć obowiązek poistruowania  BEZPŁATNEGO -jak używać bezpiecznie
   środków wzywania pomocy? Cz potrzebne to? Ależ tak! Sam wielokrotnie 
   opatrywałem, a potem leczy lem ofiary nieuwagi , fanfaronady czy braku
   umiejetnosci ich uzycia. I tak by można wiele.
      Rzeczpospolitej nie interesuje kolor mojego kajaka, gdzie rozsadek nakazuje
   mieć kapoki. I Najjaśniejsza nie zmusza mnie bym zapisał się do Polskiego
   Związku Kajakowego. Uruchamiając wiosna rower nie muszę płacić składki
   na PZKol. Bo to ani mnie, ani Jemu jest niepotrzebne. Nie neguję stosowania
   pewnych przepisów dla określonej kategorji statkow morskich, w tym jachtów
   tzw. komercyjnych, protestuję przeciwko ustawowemu nakazowi posiadania
   stopni, dowodow kwalifikacyjnych . kart pływackich. Jak to przed  laty, przez
   lat bezmala 40-ści wymagano od wypływajacych n morze. Kuriozalne, a
   jednak! Urzędas chce mieć głos decyzyjny w Twoim pływaniu. Popłyniesz, jak   
  zarejastruję Ci jacht-lub nie, pozwolę pływać (patrz Art.I ust.6 Dyrektywy.),  albo
nie, zamienie Ci, bez Twej zgody twój „statek śródlądowy” na” morski”    bez prawa
protestu, a taka zamiana jednego w drugie była dotąd wyłączną    domeną
Chrystusa-patrz Kaana Galilejska! No i tak dalej.
       Ma być GORZEJ NIŻ BYŁO! Rzeczpospolita chce decydować kto, na czym,
    po czyim przeglądzie, kto robil ten przeglad i kto go upowaznił do tego, no i   
    najważniejsze-zatwierdził[! Za czyją zgodą, a niebawem i gdzie ma płynąć
    Wolny Obywatel wolnego Państwa, gdzie ponoć „Sprawiedliwośc jest ostoją
    Rzeczpospolitej”,- a pazernośc urzędasów na regulowanie nam zycia
    sowiecka.!
       Weźmy się w kupę i zaprotestujmy, wykazujac bezsens tej całej
    „ustawy”. Pogadajmy u Kulińskiego, na My Żeglarze, na stronach klubowych.
    Jest o czym I tyle-narazie. AŻ tyle. Napiszcie do mnie :
     masterpycz@gmail.com . Pogadamy.
 Jorge, żyj długo wsród mądrych przepisow.
Twój Mariusz - siodmego dnia miesiaca marca

Dominika

  • Administrator
  • Sr. Member
  • *****
  • Wiadomości: 317
Na stronie ministerstwa infrastruktury znajdują się założenia ustawy o bezpieczeństwie morskim, czyli materiał, na którym urzędnicy rządowi będą się opierać, żeby napisać projekt ustawy.

Tutaj można ściągnąć plik ze skrótem dotyczącym żeglarstwa (zrobił go Andrzej Colonel Remiszewski):
http://www.sailforum.pl/viewtopic.php?t=8715&postdays=0&postorder=asc&start=0