Wyślij odpowiedź

Uwaga: W tym wątku nie pisano od 120 dni.
Jeżeli nie masz pewności, że chcesz tu odpowiedzieć, rozważ rozpoczęcie nowego wątku.
Nazwa:
Email:
Temat:
Ikona wiadomości:

Weryfikacja:
Wpisz litery widoczne na obrazku
Posłuchaj liter / Prośba o inny obrazek

Wpisz litery widoczne na obrazku:
Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, podaj nazwę miasta, w którym znajduje się nasz JK AZS:

Skróty: naciśnij alt+s aby wysłać wiadomość, alt+p aby ją podejrzeć


Podgląd wątku

Wysłany przez: Witek Z
« dnia: 2013-05-28, 23:12:45 »

Pozazdroscic tylko Wam mozna, ze przez te wszystkie lata nic sie w Klubie nie zmienilo...........kazda okazja do imprezki jest dobra.......pozdrawiam serdecznie.
Wysłany przez: Willi
« dnia: 2013-05-15, 19:35:42 »

C.d. Następny dzień sobota rano. Kaczora na slipie niema. Co godzina-dwie jakiś kaczor pokwakując podpływa pod keję, potem slip i niknie między pontonami. Ten rekonesans obserwowałem ze 4 razy. To chyba on. Dzień następny, niedziela. Mam gości, imprezujemy w kokpicie. W basenie pojawia się żwawa trójka kaczorów. Robią dokładnie tą samą rundkę pogadując ze sobą. Nie znikają tym razem między pontonami tylko podpływają pod Atlanta. Wiadomo, może coś dostaną. Podzieliliśmy się z tym towarzystwem sałatką, kawałkami jajka i.t.p. Najwyraźniej kaczor dołączył do "klubu kawalerów" i przyprowadził ich na stypę.  :) Czas żałoby się skończył !!! Jak zobaczycie samych kaczorów w basenie - to ani chybi nasz kaczor w klubie kawalerów. :-)))
Wysłany przez: Marek RoEs
« dnia: 2013-05-15, 18:25:55 »

Po prostu nie wypada odmówić. Uczcijmy. Może w Stepnicy?
Wysłany przez: Norbert (Sniga)
« dnia: 2013-05-15, 13:13:40 »

To może tak pod koniec tygodnia uczcimy pamięć kaczuszki
Wysłany przez: Dominika
« dnia: 2013-05-15, 10:22:46 »

Optymistyczne w takim razie jest to, że kaczka zeszła powypadkowo, a nie z powodu jakiejś kaczej epidemii.
Wysłany przez: Ania (Druzgotek)
« dnia: 2013-05-14, 23:19:27 »

KRZYŻÓWKA ( Anas platyrhynchos albo ang. mallard czy ros. kriakwa) " daje mieszańce międzygatunkowe z ponad 20 gatunkami kaczek, także spoza rodzaju Anas. Ma to niewątpliwie związek z zachowaniem kaczorów wiosną, które nie tylko intensywnie kopulują z własnymi partnerkami, ale także gwałcą kaczki z sąsiedztwa, przy czym nie zawsze muszą to być przedstawicielki ich własnego gatunku." ( to za A. Kruszewiczem " Ptaki Polski"). Jednak, jak z opisanej poniżej historii wynika, że te sympatyczne kaczory wykazują się też wiernością, chociaż z pewnością nie taką jak łabędzie, które są przykładem monogamicznej wierności aż po grób.
Na koniec tej historii muszę powiedzieć, że niestety byłam świadkiem jak ta nasza kaczka,  dosłownie przywaliła w drzewo i musiała sobie coś uszkodzić. Żyła jeszcze przez trzy dni, ale niestety nie doszła do siebie. No i jakaś stypa pod  Babołapem jej się należy   :'( :'( ;)
Wysłany przez: Willi
« dnia: 2013-05-14, 19:19:11 »

C.d. Następnego dnia (piątek) do południa - kaczki już nie było ! Kaczor dalej siedział na slipie z dziobem wtulonym pod skrzydło. Łypał na mnie jednym okiem i pozwalał podejść na 1,5 m. Obszedłem klubowe baseny ale ani martwej ani żywej kaczki nie znalazłem.. Zapytałem po jakimś czasie bosmana co wie o parze kaczek ze slipu. Z wachaniem, niepewny mojej reakcji powiedział że w nocy martwą kaczkę wyniósł na keję i wyrzucił do jeziora. Powiedziałem że dobrze, bo większość ptaków wodnych tam właśnie kończy. Taki jest obieg materii w przyrodzie. c.d.n.
Wysłany przez: Willi
« dnia: 2013-05-14, 09:36:20 »

C.d. Po chwili w basenie pojawił się inny kaczor i podpłynął do tej pary. Tego "wdowiec" nie zdzierżył. Sfrunął na wodę, dziobiąc intruza gonił tak długo aż wygonił na jezioro. Skorzystałem z zamieszania i przeniosłem martwą kaczkę na metalowy slip i położyłem tuż przy wodzie. Kaczor wracał już w stronę kei. Zobaczył ją na slipie, natychmiast tam podpłynął i znowu przy niej usiadł. (jak one się rozpoznają?) Pojechałem do domu. Ps. znajomy pytał czemu nie zrobiłem jej szt. oddychania usta - dziób.... ;) C.d.n.
Wysłany przez: Marek RoEs
« dnia: 2013-05-14, 07:51:51 »

Tak było! Jako żywo! Widok w istocie był bardzo smutny... Niestety w tym momencie już było "po herbacie". Nie można było nic zrobić.
Wysłany przez: Willi
« dnia: 2013-05-13, 19:45:32 »

Kiedy w czwartkowe przed południe szedłem na Atlanta, keja była pusta. Po dwóch godzinach - zastałem tą parę. Przechodziłem ok.1,5m. od nich i kaczor choć zaniepokojony ale nie odchodził. Nie miałem aparatu. Nie chciałem też zostawiać tej martwej kaczki na kei. Na szczęście w pobliżu był jak zwykle niezawodny Marek z komórką.  Marku ! b. trafnie to zatytułowałeś...  :( Z kaczego dramatu rozwinął się prawie serial !  C.D.N.... bo muszę kończyć.
Wysłany przez: Seweryn
« dnia: 2013-05-11, 20:42:44 »

ale smutny widok  :'(
Wysłany przez: EBI
« dnia: 2013-05-11, 16:05:18 »

  Jak to tak,Marku . Chyba uratowałeś kaczuszkę w końcu.
Wysłany przez: Marek RoEs
« dnia: 2013-05-09, 18:05:51 »

 :'(