Wyślij odpowiedź

Uwaga: W tym wątku nie pisano od 120 dni.
Jeżeli nie masz pewności, że chcesz tu odpowiedzieć, rozważ rozpoczęcie nowego wątku.
Nazwa:
Email:
Temat:
Ikona wiadomości:

Weryfikacja:
Wpisz litery widoczne na obrazku
Posłuchaj liter / Prośba o inny obrazek

Wpisz litery widoczne na obrazku:
Aby potwierdzić, że nie jesteś robotem, podaj nazwę miasta, w którym znajduje się nasz JK AZS:

Skróty: naciśnij alt+s aby wysłać wiadomość, alt+p aby ją podejrzeć


Podgląd wątku

Wysłany przez: M@rek "Kiwi"
« dnia: 2012-01-13, 18:57:33 »

Wlasnie otrzymalem od Naczelnej "Jachtingu" milego maila z wyjasnieniem i przeprosinami :) Osobiscie odpowiedz mnie satysfakcjonuje zupelnie :) Sprostowanie ma sie ukazac w kolejnym numerze.

 Ale niestety jest kolejny problem i to wydaje mi sie ze duzy. W kalendarzu Zeglarskim wydanym przez Nasz OZŻ
 wszystkie fotografie sa autorstwa zawodowca Marka Wilczka. Zadna nie jest podpisana a Autor twierdzi ze zgody na wykozystanie zdjec nikomu nie dawal ( za facebook).
Wysłany przez: M@rek "Kiwi"
« dnia: 2012-01-07, 16:05:17 »

Norku, ja wczesniej napisalem ze mylic sie  jest rzecza ludzka. Na pewno bym Jerzego nie potepil bo intencje rozumiem. Jestem przekonany ze gdyby ograniczyl sie do sprostowania calej sprawy by nie bylo. Nikt nawet by specjalnie uwagi nie zwrocil.
Wysłany przez: Norbert (Sniga)
« dnia: 2012-01-07, 14:23:06 »

Marku, znali byśmy tylko połowę prawdy i potępili Jerzego a święty redaktor byłby nieskazitelny. Nie domagaj się abyśmy jeszcze bardziej nie lubili pana Marka.
Wysłany przez: M@rek "Kiwi"
« dnia: 2012-01-07, 13:13:30 »

Gdyby Jerzy Kulinski zamiescil wymagane ( niegrzecznie niewatpliwie) sprostowanie
zamiast upubliczniac caly list sprawy by nie bylo :)

ps. czekam na odpowiedz Magdaleny Lasockiej Naczelnej "Jachtingu" na moj ( grzeczny)
      list na temat publikacji zdjec mojej Żony. Troche czasu juz minelo, ale Swieta itp.
      Jeszcze troche poczekam :)
Wysłany przez: Mariusz Wiącek
« dnia: 2012-01-07, 12:12:48 »

W odpowiedzi pani Ani Kazimierczak.
Pan Marek Słodownik żądał przeprosin.  "Na podstawie art. 78 oraz 79, p. 1 i 2 wspomnianego Prawa autorskiego żądam od Pana zamieszczenia na Pańskiej stronie, w terminie dwóch tygodni, wyjaśnienia i przeprosin o następującej treści"  i tu następuje formuła.
Pana Słodownika zaskoczyła reakcja forumowiczów czytelników bloga J. Kulińskiego, którzy bez udziału gospodarza zrobili z niego marmoladę.
Zestawmy fakty!
Jerzy Kuliński polecał, pod choinką jak sądzę, książkę wspaniałego żeglarza i człowieka Dariusza Boguckiego.  Zilustrował to znalezioną w sieci marną (moim zdaniem) fotografią portretową autora.
Rodzą się pytania:
  • czy Jerzy Kuliński jest wydawcą tej książki?
    Czy jest powiązany kapitałowo z wydawcą, czy za tą reklamę uzyskał przychody.
    Jeżeli uzyskał to w jakim procencie pomogło mu zdjęcie zamieszczone "bez wiedzy i zgody" Marka Słodownika.
na każde z tych pytań w moim przekonaniu jest odpowiedź negatywna.
Stawiam dolary przeciwko orzechom że Gdyby pan Marek Słodownik napisał list w innym tonie to sprawy by nie było. To pan Marek Słodownik domagał się przeprosin - gdzie tu prywatność listu. Żądał opublikowania przeprosin załączonych do listu. W liście było wyjaśnienie dlaczego to robi!  Po drugie przeprosiny pana Słodownika, też były w kuriozalnym tonie, co jeszcze bardziej rozsierdziło forumowiczów w tym niżej podpisanego.
Jest takie stare polskie przysłowie: " Słowo ptakiem wyleci, kamieniem wróci"
Wysłany przez: Edward Zając
« dnia: 2012-01-02, 21:10:56 »

Pani Aniu, nie pochwalam piractwa w żadnej formie, ale razi mnie sposób egzekwowania prawa przez p. Słodownika. Mógł sprawę załatwić bez jej upublicznienia, jak żeglarz z żeglarzem. Chciał, z sobie wiadomego powodu, upokorzyć p. Kulińskiego, poderwać jego autorytet. P. Słodownik mógł różnie postąpić.
   Mógł poprosić o dopisanie autora fotki. Jurek by przeprosił, podpisał i koniec sprawy.
   Mógł wysłać list w tonie łagodnym, koleżeńskim. Jak sądzę, Jurek by opublikował samo przeproszenie i skończyło by się bez większego szumu.
   P. Słodownik, chcąc "dołożyć" Jurkowi, wybrał wersję dla siebie najgorszą; poszedł na wojnę nie mając najmniejszych szans na jej wygranie. Zareagował w sposób tak prymitywny, że uzyskał skutek odwrotny do zamierzonego. Ileś tysięcy żeglarzy poznało go z bardzo negatywnej strony. Czy jest zadowolony z szumu który wywołał - wątpię.
Chciałym aby ta sprawa z jednej strony sprawiła, abyśmy wszyscy zwracali większą uwagę na respektowanie praw autorskich; z drugiej - abyśmy od pierwszej chwili nie wytaczali armat, lecz próbowali załatwiać to z pozytywnym nastawieniem dla popełnionego błędu.
Pozdrowienia z Ustki
Edward Zając

   
Wysłany przez: Ania Kaźmierczak
« dnia: 2012-01-01, 21:41:36 »

Szanowny Panie Edwardzie! W całej tej dyskusji nikt nie kwestionuje, że forma listu Pana Słodownika była mocno przesadzona ( za co autor zresztą przeprosił ). Sama sprawa byłaby też błahą gdyby ten, bądź co bądź, prywatny list nie został upubliczniony, a zamiast tego zamieszczone zostałyby stosowne przeprosiny wraz z notką o autorze zdjęcia. I według mnie obydwaj Panowie pokazali "klasę", jeden pisząc ten obraźliwy list, drugi upubliczniając go, zamiast przełknąć to wszystko z godnością i przyznać się do błędu.
W dobie fotografii cyfrowej robimy faktycznie setki zdjęć, z których większość ma wartość dokumentalną. Zawsze się cieszę kiedy moje fotki z regat podobają się żeglarzom i chętnie je udostępniam nie bardzo się martwiąc ich dalszym losem. Jednak w internecie nieprzestrzeganie praw autorskich stało się prawdziwą plagą . Kiedyś oglądałam nagrodzone fotki bielika , zrobienie których zajęło autorowi trzy lata, po czym krążyły po internecie w formie różnych składanek bez nazwiska autora. Jest to w porządku? Poza tym każdy ma prawo traktować swoje chociażby najgorsze zdjęcie jako nienaruszalną własność i musimy to zaakceptować , a nie bagatelizować .
Wysłany przez: Edward Zając
« dnia: 2012-01-01, 17:54:11 »

W ciągu ponad 20 lat prowadzenia wydawnictwa, w tym i wydawania gazety, miałem różne przypadki. Tylko dwa razy musiałem przepraszać: raz za niewłaściwy podpis pod zdjęciem, drugi raz za błędną informację. Miałem natomiast wiele sytuacji, gdy to ja mógłbym wystąpić z oskarżeniem. Gdy jednak pomyślałem, ile musiałbym stracić czasu i nerwów, wolałem odpuścić lub obrócić sprawę w żart. Wykonałem dziesiątki tysięcy fotografii, ale ile z nich ma rzeczywistą wartość i jestem z nich dumny - kilkanaście, kilkadziesiąt? Reszta to amatorska czy rzemieślnicza masówka. Fotografia cyfrowa sprawiła, że w internecie krąży wiele fotografii tak do siebie podobnych, że jedynie dokładna ekspertyza mogłaby je odróżnić.
Nie tak dawno przekazałem za darmo spory pakiet fotografii dla Lokalnej Organizacji Turystycznej, na foldery i inne publikacje. Przygotowując drugi pakiet zorientowałem się, że wśród przekazanych zdjęć jest jedno, którego autorem jest Marek Wilczek. Przesyłał mi zdjęcia z "Unity Line", przesyłał jego zdjęcia p. Stelmarczyk - no i jedno trafiło nie tam gdzie trzeba. Szybko je wycofałem, ale przecież mogło trafić do folderu jako moje ...
P. Wilczka znam raczej z internetu, chociaż spotykamy się w czasie regat UL. Nie potrafię sobie wyobrazić, aby w takiej sytuacji zareagował jak p. Słodownik; spodziewałbym się raczej telefonu czy meila z prośbą o wyjaśnienie przykrej sytuacji. Po prostu nie można z góry zakładać złej woli, świadomego, z premedytacją, naruszenia praw autorskich. Jak to napisał "Colonel" Remiszewski - nie warto ośmieszać się strzelając z armat do wróbli.
Pozdrowienia z Ustki
Edward Zając
Wysłany przez: Marek "Kiwi"
« dnia: 2011-12-31, 17:50:15 »

Widzisz Norku zupelnie sie z Toba nie zgadzam :) Pana Marka Slodownika, podobnie jak Jerzego Kulinskiego na oczy nie widzialem. Jednego i drugiego znam jedynie z publikacji
i nic mnie z Nimi nie łączy.
Nie zabralbym glosu gdyby nie forma Twojej wypowiedzi. Wszyscy jestesmy ludzmi i
zdarza sie nam prawo lamac ale nie mozna tego lamania usprawiedliwiac.
 Na stronie JK AZS jest zapis ze   mozna z materialow tu opublikowanych korzystac pod warunkiem podania zrodla , w ksiazkacj J,Kulinskiego jest zapis o copyrigkt.
  Osoba nie majaca do czynienia z publikowaniem moze nie byc swiadoma ze prawo lamie
ale nie taka, ktora jest autorem wielu pozycji. Z punktu widzenia prawa nie ma znaczenia
czy lamiacy je jest prawnikiem czy policjantem, od strony oceny moralnej, moim zdaniem
roznica jest i to znaczna.
  Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.
Wszyst
Wysłany przez: Romek K
« dnia: 2011-12-31, 17:33:10 »

I o nic więcej.Amen
Wysłany przez: Norbert (Sniga)
« dnia: 2011-12-31, 16:47:10 »

Postrzeganie prawa w naszym społeczeństwie (i nie tylko) w dużej mierze zależy od naszego położenia. Próbujemy z całą stanowczością egzekwować prawo gdy nasz interes jest zagrożony ale i tak samo je łamać. Ile razy każdy z nas przechodził przez jezdnię nie po pasach, nadmierna prędkość na drodze, groźby karalne, podpisanie listy za kogoś, parkowanie w niedozwolonym miejscu itd. Za każdym razem mamy jakieś usprawiedliwienie swojego postępowania, że to nic takiego. Dlaczego nas ta sprawa tak podzieliła? Jesteśmy emocjonalnie związani z jedną ze stron i to określa nasze stanowisko. Kto lubi Pana Słodownika pójdzie na łatwiznę mówiąc prawo jest prawem i nie ma dyskusji, strona Kulińskiego będzie obstawać przy bardzo nikłej szkodliwości zdarzenia nie wartej takich emocji.  Prawo dla nas będzie zawsze dobre gdy nam pomaga a złe w przypadku kiedy nas boleśnie dotknie.
Co raz wpadło do internetu już nie znika i wśród miliardów plików nie zawsze łatwo naszymi środkami dojść autorstwa. Trafiam na wiele tych samych zdjęć występujących pod różną nazwą pliku i nic więcej, nic o pochodzeniu. W tym zamieszaniu chodzi tylko o formę w jakiej zwrócił się żeglarz do żeglarza a nie o prawo.
Wysłany przez: M@rek "Kiwi"
« dnia: 2011-12-31, 00:06:19 »

Widzisz Edku, jesli nie zareagowales na kradziez , bo tylko tak mozna nazwac publikowanie bez Twojej zgody twoich zdjec to tym samym dajesz na to przyzwolenie.
Ustalenie autora zdjecia dzisiaj w dobie internetu nie jest zadnym problemem, wystarczy jedynie chciec. Gdybys czytal regularnie nasza prase zeglarska  nazwisko Marka Slodownika nie byloby Ci obce. Ja cenie Go bardzo za wiedze i profesjonalne podejscie do zeglarskich tematow a to wsrod piszacych autorow nie tak czeste :)
Wysłany przez: Edward Zając
« dnia: 2011-12-30, 23:44:14 »

Pierwszy swój aparat fotograficzny kupiłem w 1956 roku, i od tego czasu fotografuję. Byłem przez jakiś czas zawodowym fotografem, wydawałem widokówki czy foldery z własnych zdjęć, wydając swoją "Ziemię Ustecką" też opierałem się na własnych fotografiach. Zdarzało się, że spotykałem swoje fotografie w innych wydawnictwach - bez podania autora. Trafił się nawet folder oparty na moich zdjęciach. Nie wyobrażam sobie jednak, że mógłbym zareagować w ten sposób, jak p. Słodownik. Nie miałem najmniejszego pojęcia kim jest ten pan i sądziłem, że w ten sposób może zachować się tylko jakiś początkujący, sfrustrowany niepowodzeniami fotoamator, który chce dodać sobie poczucia wartości. Byłem zdumiony, gdy z internetu dowiedziałem się, kim jest p. Słodownik. Człowiek z taką pozycją społeczną powinien umieć zachować się z klasą, szczególnie jeśli uważa się za żeglarza. Nie jest dla mnie żadnym usprawiedliwieniem rozpowszechnianie się chamstwa nawet na środowiska nazywane takimi czy innymi elitami. Od żeglarza mamy prawo wymagać więcej!
Z Ustki przesyłam życzenia wspaniałych rejsów w 2012 roku.
Edward Zając
Wysłany przez: M@rek "Kiwi"
« dnia: 2011-12-30, 19:54:55 »

Aniu, wielkie dzieki za informacje, ktorych istnienia nie bylem swiadomy. Na szczescie nie
korzystam z Picassa i tym podobnych platform :) Moje zdjecia tez nie maja wartosci artystycznej a raczej dokumentalna.
 Zycze wielu wspanialych zdjec w Nowym Roku.Te, ktore sa tu na stronie szczerze
podziwiamy.

 Ewa i Marek Lewenstein
Wysłany przez: Ania (Druzgotek)
« dnia: 2011-12-30, 19:35:07 »

Autorzy cytowanego przeze mnie artykułu zwracają uwagę na regulaminy galerii.
"...Jednak publikowanie może się wiązać z .. utratą praw majątkowych do zdjęcia. ... Korzystasz z Picassa WEB Albums? To oznacza, że zaakceptowałeś wszelkie reguły określone w "Warunkach korzystania z Serwisów spółki Google".. Stawiasz w odpowiednim miejscu ptaszka i usługi Google stoją przed tobą otworem. ... Umieszczając nasze zdjęcie, udzieliliśmy wieczystej, nieodwołalnej, ogólnoświatowej, bezpłatnej, niewyłącznej licencji na rzecz Google.
... Podobnie jest przy korzystaniu z równie popularnego serwisu Flickr."
To tak gwoli informacji, bo zawsze istnieje możliwość, że zrobimy jakieś fantastyczne zdjęcie i postanowimy się nim pochwalić, a tym samym utracimy do niego prawa. To samo dotyczy zresztą regulaminów wielu konkursów.
Zainteresowanych tematem odsyłam do w/w artykułu.
Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkim wszystkiego co najlepsze w nadchodzącym Nowym Roku
Ania Kaźmierczak