Gawot

POL - 3240
Jacht typu:
Tango family
długość = 7,80 m
szerokość = 2,8 m
zanurzenie = 1,45 m
pow. żagli = 25,0 m2
materiał kadłuba - laminat poliestrowo-szklany
rok budowy - 1995

Bardzo dzielny jacht w roku 2002 pożeglował wraz z właścicielem Heniem Widerą na Wyspy Kanaryjskie. Sztormową jesienią 14.11.2004 powrócił do macierzystej przystani Jacht Klub AZS w Szczecinie. Więcej o rejsie można przeczytać w "Zeszytach Żeglarskich" dostępnych w sekretariacie klubu lub na naszej stronie internetowej w dziale "Archiwum ZŻ" tytuł "Samotnie na Wyspy Kanaryjskie"

 Heniu Widera i jego "GAWOT"

TANGIEM DOOKOŁA EUROPY

Nasz Klub (Jacht Klub AZS w Szczecinie - przyp.red.) ma szczęście do wielkich żeglarzy. To z naszej przystani w 1973 roku wypływał w swój pierwszy wokółziemski rejs Ludomir Mączka, to stąd wyruszył w maju 2006 roku Henryk Widera w samotny rejs dookoła Europy.

Wielki duch przygody znalazł zamieszkanie w drobnym, niepozornym człowieku. Henryk Widera, zawodowy muzyk, skrzypek, dziś ma 76 lat i od kilku lat realizuje swoje marzenia o morskiej przygodzie. Mówi, że dopiero emerytura pozwala człowiekowi rozwinąć skrzydła, bo po spełnieniu rozlicznych życiowych obowiązków rodzinno-zawodowych można z czystym sumieniem, nie krzywdząc nikogo z bliskich, wyruszyć na prawdziwą niespieszną włóczęgę. Zobaczyć bezkres horyzontu, poczuć smak przygody bez żelaznego uścisku wiecznego pośpiechu. Podobnie mawiał Ludek Mączka, ale ponieważ nie założył rodziny życie "emeryta" rozpoczął w wieku 46 lat, kiedy to zrezygnował z pracy geologa by wyruszyć "Marią" w świat.

Heniu Widera jest człowiekiem niezwykle skromnym, nie zabiegającym o rozgłos i splendor. Ma tylko stopień sternika jachtowego, ale przepłynął szczęśliwie tysiące mil. Bo może jest coś w słowach kapitana Mączki, który mówił, że "albo umiesz żeglować i czujesz wiatr, albo nie i żadne stopnie tu nic nie pomogą." Dlatego właśnie my, jego klubowi koledzy, musimy odkryć niedostrzeżony jeszcze diament i nadać mu należny blask. Co niniejszym z entuzjazmem czynię. Tym bardziej uważam to za ważne, bo wiem jak wiele kłopotów spotkało Widerę przed wypłynięciem. Kiedy to zamiast skupić się na rozlicznych problemach związanych z przygotowaniem "Gawota" (typ Tango Family; długość 7,70) do dalekiej, samotnej żeglugi, musiał przez kilka długich tygodni borykać się z kłodami rzucanymi mu pod nogi przez formalistów reprezentujących polską literę prawa morskiego - dopuszczających, bądź nie, łódki do żeglugi.

Nie chcę się zbyt długo rozwodzić nad przesadnym rygoryzmem naszego prawa morskiego, bo uważam, że pan Jerzy Kuliński ze swym znakomitym piórem już wystarczająco dużo na ten temat pisał. Zasygnalizowałam tylko problem, by być w zgodzie ze swoim sumieniem. Osobiście bowiem uważam, podobnie jak kapitan Kuliński i wielu innych kapitanów, że zbyt restrykcyjne przepisy nie podnoszą bezpieczeństwa, jak chcieliby to widzieć ustawodawcy, a jedynie utrudniają życie żeglarzom i skłaniają do omijania prawa. A jeśli komuś życie niemiłe, to znajdzie tysiące sposobów prostszych niż morska żegluga, na zakończenie żywota.

Wyprawa, w którą wyruszył Henryk Widera, jest jego kolejną daleką podróżą. W listopadzie 2004 roku witaliśmy go w klubie, gdy wrócił samotnie z Wysp Kanaryjskich, za co został uhonorowany prestiżową nagrodą Kolosów. Tegoroczny rejs ma się zakończyć na Morzu Czarnym. Będzie to mniej więcej w połowie drogi dookoła Europy. Drugą część trasy z Morza Czarnego przez Rosję, Narwik do Bergen Widera planuje na rok przyszły. W Bergen nastąpiłoby zamknięcie pętli wokół starego kontynentu. Będziemy z niecierpliwością oczekiwać wieści z podróży.

Zaplanowana przez Henia trasa wiedzie przez norweskie fiordy, gdzie chciałby powędrować z kamerą w góry, bo oprócz żeglowania ma jeszcze dwie pasje: filmowanie i chodzenie po górach. Później ma być w Bergen, na Szetlandach, Orkadach, przepłynąć Kanałem Kaledońskim (jeśli będzie go na to stać - w czasie rejsu planuje zarabiać grając na skrzypcach). Dalej Penzance, Zatoka Biskajska, Lizbona, Cieśnina Gibraltarska, Sycylia (z wejściem na wulkan Etna, ma się rozumieć!), Malta, Morze Egejskie, Marmara, Stambuł i Morze Czarne. I to byłby koniec pierwszego etapu. Na zimę Heniu chce wrócić do Szczecina, ale bez "Gawota". W przyszłym sezonie marzy mu się zamknięcie pętli płynąc z Morza Czarnego przez Morze Azowskie, kanał Wołga-Don do Moskwy i dalej na Jezioro Onega, Morze Białe, Morze Barentsa, do Narwiku, by w Bergen zamknąć okrążenie wokół Europy.

Gdy w 1933 roku 19-letni gdyński harcerz Władysław Wagner wyruszył w swój szalony, na bakier z prawem rozpoczęty (wykradł jacht z przystani) rejs dookoła świata, brać żeglarska trzymała za niego kciuki. Teraz, podobnie jak przed wojną, mamy w Polsce kapitalizm i niewielu młodych ludzi zapominających o wymagającej lat sumiennej nauki rzeczywistości. Dociera do nas powoli, że czas realizowania podróżniczych marzeń nadchodzi wraz z jesienią życia. Musimy się więc nauczyć pielęgnować swoje marzenia i ciała, by nie odmówiły nam posłuszeństwa, i byśmy tak jak Heniu Widera mogli ruszyć w nasze upragnione rejsy po zakończeniu długiej lądowej wachty!
Czego Wam i sobie życzę!

Anna Kaniecka-Mazurek


Anna Kaniecka-Mazurek - skończyła filologię polską na Uniwersytecie Szczecińskim; drukuje w szczecińskim dwumiesięczniku kulturalnym "Pogranicza"; żegluje w Jacht Klubie AZS w Szczecinie.


Henryk Widera - ur. 1930 r., na Śląsku; ukończył Wyższą Szkołę Muzyczną w Katowicach; w latach osiemdziesiątych koncertmistrz (I skrzypce) w Operze i Operetce w Szczecinie; pedagog w szkole muzycznej, w klasie skrzypiec; sternik jachtowy; żegluje od 1966 roku; początkowo na własnej "P-7" (rejs na Rugię w latach 1969-1970); potem na "Piano" (typ Micro) kanałami na M. Śródziemne (1993 r.), do Nicei i dalej na Korsykę, Sycylię i do Grecji. W 1997 roku na kolejnym jachcie "Gawot" (typ "Tango Family"), płynie ponownie kanałami na M. Śródziemne (Nicea) i do Hiszpanii. W roku 2002 także na jachcie "Gawot" wyruszył przez M. Północne, Biskaje na Wyspy Kanaryjskie (wrzesień, październik, listopad). W listopadzie 2004 roku trasą odwrotną powrócił do Polski. Za rejs ten uhonorowany został prestiżową nagrodą Rejs Roku 2004 w kategorii "rejsów morskich na małych jachtach" (nagroda miesięcznika "Żagle") a także wyróżnieniem "Kolosy2004" w kategorii żeglarstwo. W maju 2006 roku ponownie wyruszył na morski szlak.